Widzew Łódź zremisował ze Śląskiem Wrocław 3:3 w niezwykle emocjonującym spotkaniu Ekstraklasy. Mimo że łodzianie niemal przez cały mecz grali w dziesiątkę, dwukrotnie zdołali wypracować dwubramkową przewagę. Ostatecznie nie udało im się jednak utrzymać prowadzenia i sięgnąć po komplet punktów.
Największe kontrowersje pojawiły się w doliczonym czasie gry, gdy Widzew domagał się rzutu karnego. W 95. minucie Eniss Shabani starł się w polu karnym z Emilem Kornvigiem, jednak arbiter nie zdecydował się podyktować jedenastki dla zespołu z Łodzi.
Decyzja sędziego natychmiast stała się jednym z głównych tematów po zakończeniu spotkania. Widzew, który przez większość meczu musiał radzić sobie w osłabieniu, miał w końcówce znakomitą okazję, by zdobyć zwycięską bramkę.
Aleksandar Vuković podczas konferencji prasowej po meczu nie ukrywał swojej frustracji. Trener Widzewa zasugerował, że w sprawie kontrowersyjnej decyzji z pewnością pojawią się różnego rodzaju tłumaczenia, jednak jego zdaniem trudno będzie oczekiwać od sędziów otwartego przyznania się do błędu.
„Muszę powstrzymywać emocje, żeby nie powiedzieć za dużo. Są ludzie, którzy pozostają bezkarni albo mogą zostać ukarani za czyjś błąd lub czyjąś lekkomyślność” – powiedział Vuković, cytowany przez Karola Bugajskiego.
Szkoleniowiec Widzewa szczególnie mocno odniósł się do sytuacji z ostatniej akcji. Jego zdaniem decyzja arbitra mogła mieć ogromne znaczenie dla końcowego wyniku, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysiłek, jaki jego zawodnicy włożyli w spotkanie po czerwonej kartce.
„Była szansa na zwycięstwo. Nawet jeśli ktoś później przyzna, że popełniono błąd, będzie to małym pocieszeniem, ponieważ była szansa wygrać” – dodał trener.
Problemy Widzewa rozpoczęły się już w siódmej minucie. Przemysław Wiśniewski został wówczas ukarany czerwoną kartką, przez co łodzianie musieli niemal przez całe spotkanie grać w osłabieniu. Mimo tego potrafili dwukrotnie wypracować dwubramkową przewagę.
Śląsk nie zamierzał jednak się poddawać. Wrocławianie odrobili straty i ostatecznie doprowadzili do remisu 3:3, pozbawiając Widzew szansy na odniesienie niezwykle cennego zwycięstwa.
Dla Vukovicia i jego zespołu końcowa sytuacja z pewnością pozostanie jednym z najważniejszych tematów po meczu. Gdyby Widzew otrzymał rzut karny, miałby możliwość zdobycia zwycięskiej bramki. Ostatecznie łodzianie musieli jednak zadowolić się jednym punktem po spotkaniu, w którym mimo gry w dziesiątkę byli bardzo blisko wywalczenia pełnej puli.
