Łukasz Masłowski kończy z podatkiem Widzewa Łódź
Widzew Łódź w ostatnim czasie sprowadził wielu nowych zawodników, a wraz z nimi w klubie zaczęły obowiązywać nowe zasady wynagradzania. Jak podkreśla Łukasz Masłowski, podstawowe pensje w Widzewie nadal są na bardzo dobrym poziomie, jednak klub zdecydowanie większy nacisk chce położyć na system bonusów. Zdaniem dyrektora sportowego premie należą obecnie do najwyższych w całej lidze.
Masłowski przyznał również, że Widzew rzeczywiście był zainteresowany pozyskaniem Koulourisa. Klub przedstawił zawodnikowi konkretną propozycję, ale nie zamierzał przekraczać wcześniej ustalonego limitu finansowego. Dla władz Widzewa kluczowe znaczenie ma bowiem konsekwencja w realizowaniu przyjętej strategii ekonomicznej.
Dyrektor sportowy nie ukrywa, że chce odejść od modelu, w którym możliwości finansowe klubu automatycznie prowadzą do spełniania wysokich oczekiwań zawodników i ich agentów. W Łodzi mają teraz szukać przede wszystkim piłkarzy, którzy rzeczywiście chcą być częścią projektu i są gotowi walczyć o jego powodzenie, a nie takich, dla których najważniejszym argumentem jest wysokość kontraktu.
To właśnie w tym kontekście pojawił się temat tak zwanego „podatku Widzewa”. Przez pewien czas na rynku panowało przekonanie, że łódzki klub, dysponując dużym zapleczem finansowym, musi płacić więcej niż inni zainteresowani zawodnikiem. Masłowski stanowczo przekonuje jednak, że ten etap należy już do przeszłości.
„To było bardzo trudne okno. Wszyscy uważają, że ten podatek istnieje, ale od 1 lipca już go nie ma” – zapewnił przedstawiciel Widzewa na antenie Canal+ Sport. Oznacza to, że klub chce budować swoją politykę transferową na jasno określonych zasadach, niezależnie od tego, jak duże zainteresowanie Widzewem pojawia się na rynku.
Nowy system wynagrodzeń jest już wdrażany, a jego założenia mają obowiązywać również przy kolejnych ruchach kadrowych. Początki obecnego etapu nie są jednak dla Widzewa łatwe. Klub znajduje się w kolejnym okresie przebudowy i musi wyciągnąć wnioski z decyzji podejmowanych w poprzednich miesiącach.
Po wejściu Roberta Dobrzyckiego do Widzewa klub otrzymał możliwości finansowe, jakich wcześniej w Łodzi nie było. Pojawiło się przekonanie, że dzięki odpowiednim środkom można szybko rozwiązać większość problemów. Do zespołu zaczęli trafiać kolejni zawodnicy, a ich wymagania finansowe były znacznie łatwiejsze do zaakceptowania niż wcześniej. Informacja o wysokich zarobkach oferowanych w Łodzi bardzo szybko rozeszła się po rynku.
Dzięki finansowemu wsparciu Dobrzyckiego Widzew mógł przestać koncentrować się wyłącznie na walce o stabilność i zacząć poważnie myśleć o sportowym rozwoju, sukcesach oraz powrocie do rywalizacji o najwyższe cele. Samo posiadanie pieniędzy okazało się jednak niewystarczające. Budowa silnego zespołu wymaga bowiem odpowiedniego planowania, cierpliwości i właściwego doboru ludzi.
Historia ostatnich miesięcy pokazuje, że Widzew potrzebuje kolejnego uporządkowania projektu. Za kwestie sportowe odpowiada obecnie Łukasz Masłowski, który wcześniej odegrał ważną rolę w sukcesach Jagiellonii Białystok. Jego zadaniem jest stworzenie modelu, który pozwoli wykorzystać możliwości finansowe klubu bez powtarzania błędów z przeszłości.
Po pojawieniu się Roberta Dobrzyckiego na rynku bardzo szybko pojawiła się opinia, że Widzew dysponuje ogromnymi możliwościami finansowymi. Agenci i zawodnicy zaczęli więc postrzegać łódzki klub jako miejsce, w którym można wynegocjować wyjątkowo korzystne warunki. Masłowski chce ten obraz zmienić. Według niego „podatek Widzewa” został zakończony 1 lipca i od tej pory klub zamierza działać według własnych zasad finansowych.
